o zachowaniu twarzy

Doświadczenie hierarchii ma szczególny charakter: hierarchii się nie widzi, w hierarchii się uczestniczy. Uczestniczenie w hierarchii daje się doświadczyć jako przywiązanie i zobowiązanie. Nie chodzi jednak o przymus, hierarchia nie wiąże bez naszego przyzwolenia. Istnieją nawet stopnie przywiązania, które różnicują charakter uczestnictwa. Mój udział w hierarchii może być głębszy lub płytszy; bliższy temu, co wyżej, lub temu, co niżej; bliższy temu, co bardziej wiąże się z działaniem, lub temu, co raczej sprzyja powstrzymaniu się od działania. Podobnie jest z twoim udziałem – i on może być głębszy lub płytszy, bardziej aktywny lub pasywny. Stąd biorą się trudności dialogu, ale stąd również płynie jego potrzeba.

(c) Tischner, J. (2006). Filozofia dramatu. Kraków: Znak.

prześwietlenie

Doktor poświęcił kilka słów oświetleniu, przepraszał, że jest takie skąpe, tłumacząc to względami naukowymi. Nie należy w tym widzieć pragnienia wywoływania nastroju i mistyfikacji. Mimo najlepszych chęci nie można zezwolić na większe oświetlenie. W naturze sił, które tu mają zamiar studiować, leży, że przy jasnym świetle nie mogą się objawiać i działać. Jest to warunek bezwzględny, należy się z nim na razie pogodzić.

Thomas Mann, Czarodziejska góra, tom II, przekład Jana Łukowskiego, (C) for the Polish translation by Anna Maria Jakubiszyn-Tatarkiewicz and Jan Jakub Tatarkiewicz, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2017.

Mikołaj Wsiewołodowicz poszedł w kierunku światłą, lecz, nie wchodząc zatrzymał się na progu. Herbata stała na stole. Pośrodku pokoju stała staruszka, krewna gospodarza, bez chustki, w samej spódnicy, w bucikach na gołych nogach i w serdaku. Małe półtoraroczne dziecko, w samej koszulce, z bosymi nóżkami i zaróżowionymi policzkami, z potarganymi jasnymi włoskami, wyjęte tylko co z kołyski, trzymała na ręku. Dziecko widocznie niedawno płakało, łezki miało jeszcze na policzkach, lecz w tej chwili wyciągało rączki, klaskało w dłonie i śmiało się serdecznie. Kiryłow bawił się obok niego dużą czerwoną piłką; piłka odskakiwałą, a dzieciak krzyczał ‘cacy, cacy!’. Kiryłow chwytał ‘cacy’ i podawał, a dziecko rzucało swymi niezgrabnymi rączkami, Kiryłow nachylał się i podnosił. Wreszcie ‘cacy’ wpadło na szafę. ‘Cacy, cacy’ – krzyczało dziecko. Kiryłow położył się na podłodze, starając ręką wyciągnąć ‘cacy’. Mikołaj Wsiewołodowicz wszedł do pokoju. Dziecko zauważyło go i rozpłakało się głośno. Staruszka natychmiast z nim wyszła.

Fiodor Dostojewski, Biesy, tekst opracowany na podstawie XIX-wiecznego przekładu, Zielona Sowa.

caveat / threshold

Tymczasem Sławek od początku mnożył wątpliwości. Jasne były tylko reguły zaliczenia, natomiast cała reszta skrzyła się pytaniami, natrętną nieufnością wobec oczywistych rozstrzygnięć. Pamiętam swoje oburzenie, gdy zapytał o… próg. o znaczenie progu do drzwi, do domu. Powiedziałem: ‘Próg jest progiem i niczym więcej!’. Nie wiedziałem wtedy, czym jest oikologia i jakie wnosi sensy do kultury.

(c) Andrzej Śnioszek, O pocieszeniu, jakie daje niepwność. Na marginesie poezji Tadeusza Sławka, [w:] Bartos, E., & In Kisiel, M. (2017). Światy poetyckie Tadeusza Sławka.

Smutek powstrzymuje nienawiść

 

W ten sposób nabyta konstrukcja symboliczna, subiektywność zbudowana na takiej podstawie, mogą łatwo rozpaść się z chwilą, gdy doświadczenie nowego rozdzielenia albo nowej straty ożywi obiekt pierwotnego odrzucenia i wstrząśnie wszechwładzą zachowaną za jego cenę. Tak więc językowe signifant które było pozorem, zostaje porwane przez emocje jak grobla przez wzburzone morze. Podmiot zostaje zatopiony przez uczucie, pierwotny zapis utraty, który długo trwa poza odrzuceniem. Moje uczucie smutku jest tymczasem ostatecznym choć niemym świadkiem tego, że mimo wszystko straciłem pierwotną Rzecz wszechwładnej dominacji. Smutek ten jest ostatnim filtrem agresywności, narcystycznym powstrzymaniem nienawiści, która zostaje dopuszczona do głosu – nie przez prostą pruderię moralną czy Nad-Ja, ale dlatego, że “ja” jest wciąż połączone w smutku z innym, niesie go w sobie, uwewnętrznia jego własną wszechwładną projekcję i się nią rozkoszuje. Smutek byłby tym samym negatywną stroną wszechwładzy, pierwszą i źródłową oznaką tego, że inny mi się wymyka, ale też, że ja nie akceptuję siebie w stanie porzucenia.

Julia Kristeva, urodzona w Bułgarii, pracuje i mieszka we Francji od 1966 r.

(C) Kristeva, J., Markowski, M. P., & Ryziński, R. (2007). Czarne słońce: Depresja i melancholia. Kraków: Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas.

Fonetyka angielska dla Polaków [etiudy /z polskiego na angielski i na powrót/]

Po co – jedna, jeszcze, książka o angielskiej fonetyce?

Ona jest zwinna. Jest inna, różni się formą prośby, sztuką zachęty, w pewnej swej (c)horowitej rozciągłości, rozszerzeniu, inna w tym, co pomieściła.

Czy jest lepsza od swych poprzedników, os(i)ądź mnie(j) czytelniku, lecz nie pisałbym, gdybym nie wierzył, że taka może być.

Na początku jednak, przypomnij, nie ma(m) możliwości, aby nauczyć żadnej-ładnej rzeczy.

Jest godzina dziewiąta za jeden.

(c) Sobkowiak, W. (1996). English phonetics for Poles: A resource book for learners and teachers. Poznań: Wydawnictwo Bene Nati.

Ἐφφαθά: wyszedłam z ust Najwyższego

 

(…)

linijka, wskaźnik do mapy, kij od miotły, / gumowy wąż do gazu z pracowni fizycznej, / pejcz wyplatany z kolorowych żyłek / przez śliczną polonistkę nawet w trakcie lekcji, / każdy miał swój atrybut, niektórzy styl, / celny rzut kredą, a w furii pękiem kluczy, / lecz to domena wyćwiczonych myśliwych, / innym pozostawał dziennik albo zeszyt / którym najłatwiej zdzielić w łeb

Pożółklą kartkę z tym niedokończonym zapiskiem znalazłem niedawno w rodzinnym domu, w starach szpargałach, a tuż obok dostrzegłem jeszcze jeden fragment:

charki, fleki, flyje, / griny, zielone, / plucie lizanie, smarkanie / wszystko lepkie od śliny, / ślina ślina ślina

Przeczytałem i oniemiałem – oczywiśćie, to jest moje, ale jakbym znał to skądinąd; przecież gdzieś to już czytałem, nawet domyślam się, gdzie. I znalazłem:

‘Ślina. Plwociny, charki, griny, gluty. Szkoła była ich przytułkiem. Śliną znaczono w niej terytoria, śliną się porozumiewano, śliną wyznawano miłość i pogardę.

Pluto, pluliśmy. Nauczono mnie pluć. Zanim po raz pierwszy napluto na mnie, jednego z pierwszych dni szkolnych w ogóle, zobaczyłem, jak się rozmawia, plując’.

(…) wyssałem z pamięci i z głębi własnych ślinianek.

(…) W końcu jego miłość powstawała w sąsiedztwie, więc może coś uroniłem, niebacznie kręcąc się setki razy po tych samych ulicach i placach Chorzowa, oglądając z balkonu jego zaplutą szkołę?

(C) Nawarecki, A. (2011). Lajerman. Gdańsk: Wydawnictwo Słowo/Obraz Terytoria.

‘niczego nie zakładam, niczego nie wykluczam’ /K./

jedno ze spotkań było z mężczyzną, Przemysławem Sobieszczukiem, który choruje na rzadką, bardzo dolegliwą, genetyczną chorobę skóry; był pomysł, aby każdy coś na temat tego spotkania napisał; czytam,to, co napisałem i teraz niezbyt widzę w tym jakąś istotną treść, widzę natomiast błędy językowe, ‘idiomy’, które wydawały mi się atutem – poza tym,co teraz piszę jest dłuższe

Napisałem tę parę słów przed Świętami, czytam teraz, cóż, widzę tu sporo niejasności, mało treści. Wydawał mi się z początku ciekawy językowo, jednak teraz uznaję te atuty za wadę. Lakoniczny.
____
Spotkanie to wbrew przewidywaniom nie było spotkaniem z człowiekiem wykluczonym. Sprzyjała temu zapewne forma spotkania, której centrum stanowił właśnie Człowiek-Motyl. Zastanawiając się nad psychologiczną motywacją, potrzebą zorganizowania tego spotkania: mówię tu o motywacji ze strony Człowieka-Motyla, mogła być, w mojej własnej opinii, potrzeba przeciwdziałania wykluczeniu siebie; wykluczeniu pojętemu w sposób wielokrotny.
Pierwsze, co przychodzi na myśl to wykluczenie, któremu podlega się będąc w jakikolwiek sposób inny, wykluczenie przez otoczenie, współpracowników, nawet znajomych, napotkanych w miejscach publicznych.
Paradoksalnie wykluczenie to związane jest z pewnego rodzaju wy(p)różnieniem, nie zaś tylko z wy(p)różnianiem się z powodu unikalnych cech, które w oczywisty sposób nie są ani zasłużone, ani nie są też karą.
_____

(c) (p)

ale milczał

Czuję się onieśmielony tym bardziej, że mając niegdyś zaszczyt być nauczany przez Michela Foucalta, zachowuję świadomość wdzięcznego, pełnego podziwu ucznia. A świadomość ucznia, gdy ten zaczyna – nie powiem, że dyskutować, lecz rozmawiać z mistrzem czy może prowadzić niemy i nie mający końca dialog, który stworzył zeń ucznia – otóż świadomość ucznia jest świadomością nieszczęśliwą. Zaczynając rozmawiać o świecie, to znaczy opowiadać, od razu czuje się winna: jak dziecko, infans, niemowlę, które że – jak sama nazwa wskazuje – nie umie mówić, tym bardziej nie powinno odpowiadać. A kiedy, jak w tym wypadku, ów dialog może być rozumiany – niesłusznie jako kwestionowanie, uczeń wie, że przede wszystkim to on zostanie zakwestionowany przez sam fakt, że głos mistrza poprzedza jego własny. Czuję się w jakiś sposób zakwestionowany, odtrącony, potępiony: jako uczeń – wobec mistrza, który mówi w nim, aby zarzucić mu, że podniósł ową kwestię i z góry ją odrzucić, wprzódy przed nim odsłoniwszy; jako – we włąsnym poczuciu – mistrz będzie zatem kwestionowany przez ucznia, którym przecież jest także. Ustawiczne nieszczęście ucznia polega może na tym, że nie wie on lub jeszcze ukrywa przed sobą, iż – jak prawdziwe życie – mistrz jest zawsze nieobecny.

Trzeba zatem przełamać lody, a może raczej speculum, lustro refleksji, niekończącą się spekulację ucznia w mistrzu. I zacząć mówić.

(C) Jaques Derrida, Cogito i ‘Historia szaleństwa’, przełożył Tadeusz Komendant, Literatura na świecie,  nr 6,1988.

Spotkanie z “tym, co niewysłowione”

Rozstań się z uprzedzeniami, przestań nieustannie powtarzać oraz wiedzieć, zanim zobaczysz, próbuj ujrzeć świat na nowo, wzrokiem nie zmąconym przez pamięć czy wolę, a odkryjesz, że ty i otaczające cię rzeczy – drzewa, ptaki, krzesła – jesteście jak równoległe linie, które biegną bardzo blisko, lecz nigdy się nie spotykają, rychło porzucisz przekonanie, jakobyś znał świat.

(c) Abraham J. Heschel, Człowiek nie jest sam, przełożyła Katarzyna Wojtkowska-Lipska, Kraków 2001