Stefan Bratkowski, Oddalający się kontynent, 1980

Tak czy inaczej otwarte morze europejskich perspektyw różni się istotnie od wąskiej cieśniny, którą może poruszać się Ameryka; to – powiedziałbym – daje Europie znaczną przewagę. Przynajmniej teoretyczną, bo wszystko wskazuje, że zbieg okoliczności popchnie jednak Amerykę ku rozwiązaniu, które umożliwi jej nową falę ekspansji. Bóg przecież czuwa nad Ameryką.

Ameryka pragmatyzmu nie może wybrać pragmatycznej drogi, jeśliby ta naruszała Główną Zasadę. Tu się kończy jej pragmatyzm, a zaczyna się wiara. Wolna przedsiębiorczość jest zasadą świętą, uświęconą przez konstytucję..

Robert Bly, Żelazny Jan:

Saturn jest bogiem popiołów, ospałym zatroskanym, gryzącym żużel bogiem, którego młody człowiek czci wtedy, kiedy w jego życiu nadchodzi pora na popioły. Saturn jest tępy, poważny skoncentrowany, ciężko pracujący; rodzi on dyscyplinę u szczęśliwców i cierpką gorycz u tych, którym się nie powiodło. Jest on bogiem niezawinionych niepowodzeń.

 

Isaac Erter:

Jeśli piszesz poezję lub monografię, pozwól jej poleżeć w szufladzie twego biurka dziesięć lat i nie spiesz się z jej publikacją. Jeśli dalej jej czytanie przynosi ci satysfakcję i nie znajdujesz w niej żadnego błędu, opublikuj ją. To zawsze był mój zwyczaj i wciąż trzymam się tej zasady, by dopracowywać wszystko, co z łatwością wychodzi spod mego długopisu.

Laudato si’

Nieustannie wzrastająca szybkość przemian ludzkości i naszej planety łączy się dziś z intensyfikacją rytmu życia i pracy w tym, co po hiszpańsku niektórzy nazywają „rapidación” (przyspieszeniem). Choć zmiany należą do dynamiki złożonych systemów, prędkość, jaką im narzucają ludzkie działania, kontrastuje dziś z naturalną powolnością ewolucji biologicznej. Dołącza się do tego problem, iż cele tych szybkich i ciągłych zmian niekoniecznie są zorientowane na dobro wspólne i ludzki rozwój, zrównoważony i integralny. Zmiana jest czymś pożądanym, ale budzi niepokój, kiedy prowadzi do degradacji świata i jakości życia znacznej części ludzkości.

troska: Maria Janion, Żyjąc, tracimy życie.

Nauka okazuje się wobec jego tajemnicy bezsilna, podobnie jak medycyna – konsylium lekarskie nie znajduje sposobu uleczenia choroby na życie. […]
[…] Mieszczaństwu, gromadzącemu dobra, by je spustoszyć w chwili szalonej orgii /wspaniale opisanej w pierwszej części Jaszczura/, towarzyszy “Mane Tekel Fares”, zwisatujące upadek i zgubę, jak podczas starożytnej uczty Baltazara. Wyrok czy przekleństwo unosi się nad ludzkim życiem. Z jednej strony unosi się “ojcowska” idea oszczędzania energii, wyciszania namiętności, z drugiej zaś – przedstawiona wizja życia, które traci się nieubłaganie w miarę życia.

Heschel: Człowiek nie jest sam

Tylko duchowi imitatorzy, tylko ludzie lękający się wdzięczności i zbyt słabi, by być lojalnymi, nie posiadają nic poza chwilą teraźniejszą. Dla człowieka szlachetnego świętą chwilą jest pamiętać, przemożnym drżeniem napełnia go wdzięczność; natomiast dla osoby, która nie jest z charakteru ani bogata, ani silna, wdzięczność to najbardziej bolesne uczucie. Tajemnicą mądrości jest to, by nigdy nie zatracić się w chwilowym nastroju czy namiętności, nigdy nie porzucać przyjaźni z powodu chwilowej krzywdy, nigdy nie tracić z oczu trwałych wartości z powodu przelotnego epizodu. Rzeczy, które przetaczają się przez nasze codzienne życie, trzeba oceniać wedle tego, czy wzbogacają nasze wnętrze, czy nie. Tylko to jest wartościowe w naszym doświadczeniu, co warte jest wspominania. Wspomnienie jest kamieniem probierczym wszelkich działań.

Albiński: Soweto – my love

— Money – nagle usłyszał natarczywy głos. Obok niego wyrosło dwóch mężczyzn w granatowych drelichcach. Ten z lewej strony przyłożył mu nóż do żeber. Albert skupił się na wyglądzie noża. Było to ostrze krótkie, szerokie, owinięte w szmatę, nie wiadomo nawet, czy nie wlasnej roboty. Powoli odpiąl guzik z przodu koszuli. Zaszeleściło kilka banknotów, wręczył je właścicielowi noża. Spostrzegł, że drugi napastni też jest uzbrojony w nóż. Machali mu przed oczyma ostrzami.
— To wszystko, co masz? –  padło pytanie.
— Wszystko…
— I nie oszukujesz nas?
Precyzyjnym cięciem otworzyli mu kieszeń.
—  Kłamczuszek! A to co?
Pokazal duży banknot, a na ziemię posypało się kilka monet.
— Chciałeś nas oszukać… –  zawstydzali swoją ofiarę.

słuchaj tutaj

Tutaj, gdzie jesteśmy, gdziekolwiek to jest – nie ruszajmy z miejsca przez czas na tyle długi, aby wniknąć w czas i przestrzeń. Lepiej poznać i lepiej zrozumieć to miejsce i tą chwilę. Właśnie wtedy, gdy pochłania nas to, co przed i za nami. Nasza apokaliptyczna przeszłość.

Here and now we are, wherevere and whenevere it is – not let us go ahead until this time we feel the time and the space. Let us better know and let us better understand this place and this moment. Even if this what us consumes is in our past and our apocalyptic past.

Robert Bly, Żelazny Jan

Słabość współczesnej nuklearnej rodziny nie polega na tym, że jest ona zwariowana oraz pełna sprzeczności i dylematów /to dotyczy również komun i biur korporacji, a w istocie wszelkich grup/. Słabość ta zasadza się na tym, że starcy spoza nuklearnej rodziny nie mają już do zaoferowania synowi żadnego skutecznego sposobu zerwania z rodzicami, który byłby w miarę bezbolesny dla niego samego.
W dawnych społeczeństwach wierzono, że jedynie rytuał i wysiłek mogą uczynić z chłopca mężczyznę, że niezbędna jest “czynna interwencja starców”. /26/
Rewolucja przemysłowa, potrzebując rąk roboczych do fabryk i biur, oderwała ojców od ich synów i co więcej, umieściła tych ostatnich w obowiązkowych szkołach, w których uczyły przeważnie kobiety. D. H. Lawrence opisał, jak to wyglądało w szkicu Mężczyźni muszą pracować i kobiety też. Jego pokolenie w górniczych regionach UK odczuło na sobie siłę tej zmiany, a nowa postawa koncentrowała się wokół jednej idei: praca fizyczna jest złem. /32/
Liczba obrażeń odniesionych przez typowego mężczyznę jest zdumiewająca. Przekonałem się o tym pewnego dnia w San Francisco, kiedy to w dużej Sali zebrało się kilkuset mężczyzn. Jeden z wykładowców, Doug van Koss, przyniósł dwa lub trzy tysiące pasków czerwonego materiału i poprosił, aby każdy z mężczyzn przypiął lub zawiązał czerwoną wstążkę na każdej części ciała poszkodowanej w jakiś sposób, zaznaczając ślad czy po ciętej ranie, czy po złamanej kości, czy po ciosie nożem itd.Wielu mężczyzn potrzebowało dziesięciu lub więcej wstążek. U niektórych cała prawa strona ciała, od głowy po kostki u nóg, lśniła czerwienią; u innych czerwień niemal zakrywała głowę; u jeszcze innych – zarówno ręce, jak i nogi. Po zakończeniu ćwiczeń sala przekształcała się w morze czerwieni. /42/–  zawstydzali swoją ofiarę.