ale milczał

Czuję się onieśmielony tym bardziej, że mając niegdyś zaszczyt być nauczany przez Michela Foucalta, zachowuję świadomość wdzięcznego, pełnego podziwu ucznia. A świadomość ucznia, gdy ten zaczyna – nie powiem, że dyskutować, lecz rozmawiać z mistrzem czy może prowadzić niemy i nie mający końca dialog, który stworzył zeń ucznia – otóż świadomość ucznia jest świadomością nieszczęśliwą. Zaczynając rozmawiać o świecie, to znaczy opowiadać, od razu czuje się winna: jak dziecko, infans, niemowlę, które że – jak sama nazwa wskazuje – nie umie mówić, tym bardziej nie powinno odpowiadać. A kiedy, jak w tym wypadku, ów dialog może być rozumiany – niesłusznie jako kwestionowanie, uczeń wie, że przede wszystkim to on zostanie zakwestionowany przez sam fakt, że głos mistrza poprzedza jego własny. Czuję się w jakiś sposób zakwestionowany, odtrącony, potępiony: jako uczeń – wobec mistrza, który mówi w nim, aby zarzucić mu, że podniósł ową kwestię i z góry ją odrzucić, wprzódy przed nim odsłoniwszy; jako – we włąsnym poczuciu – mistrz będzie zatem kwestionowany przez ucznia, którym przecież jest także. Ustawiczne nieszczęście ucznia polega może na tym, że nie wie on lub jeszcze ukrywa przed sobą, iż – jak prawdziwe życie – mistrz jest zawsze nieobecny.

Trzeba zatem przełamać lody, a może raczej speculum, lustro refleksji, niekończącą się spekulację ucznia w mistrzu. I zacząć mówić.

(C) Jaques Derrida, Cogito i ‘Historia szaleństwa’, przełożył Tadeusz Komendant, Literatura na świecie,  nr 6,1988.