Albiński: Soweto – my love

— Money – nagle usłyszał natarczywy głos. Obok niego wyrosło dwóch mężczyzn w granatowych drelichcach. Ten z lewej strony przyłożył mu nóż do żeber. Albert skupił się na wyglądzie noża. Było to ostrze krótkie, szerokie, owinięte w szmatę, nie wiadomo nawet, czy nie wlasnej roboty. Powoli odpiąl guzik z przodu koszuli. Zaszeleściło kilka banknotów, wręczył je właścicielowi noża. Spostrzegł, że drugi napastni też jest uzbrojony w nóż. Machali mu przed oczyma ostrzami.
— To wszystko, co masz? –  padło pytanie.
— Wszystko…
— I nie oszukujesz nas?
Precyzyjnym cięciem otworzyli mu kieszeń.
—  Kłamczuszek! A to co?
Pokazal duży banknot, a na ziemię posypało się kilka monet.
— Chciałeś nas oszukać… –  zawstydzali swoją ofiarę.