Robert Bly, Żelazny Jan

Słabość współczesnej nuklearnej rodziny nie polega na tym, że jest ona zwariowana oraz pełna sprzeczności i dylematów /to dotyczy również komun i biur korporacji, a w istocie wszelkich grup/. Słabość ta zasadza się na tym, że starcy spoza nuklearnej rodziny nie mają już do zaoferowania synowi żadnego skutecznego sposobu zerwania z rodzicami, który byłby w miarę bezbolesny dla niego samego.
W dawnych społeczeństwach wierzono, że jedynie rytuał i wysiłek mogą uczynić z chłopca mężczyznę, że niezbędna jest “czynna interwencja starców”. /26/
Rewolucja przemysłowa, potrzebując rąk roboczych do fabryk i biur, oderwała ojców od ich synów i co więcej, umieściła tych ostatnich w obowiązkowych szkołach, w których uczyły przeważnie kobiety. D. H. Lawrence opisał, jak to wyglądało w szkicu Mężczyźni muszą pracować i kobiety też. Jego pokolenie w górniczych regionach UK odczuło na sobie siłę tej zmiany, a nowa postawa koncentrowała się wokół jednej idei: praca fizyczna jest złem. /32/
Liczba obrażeń odniesionych przez typowego mężczyznę jest zdumiewająca. Przekonałem się o tym pewnego dnia w San Francisco, kiedy to w dużej Sali zebrało się kilkuset mężczyzn. Jeden z wykładowców, Doug van Koss, przyniósł dwa lub trzy tysiące pasków czerwonego materiału i poprosił, aby każdy z mężczyzn przypiął lub zawiązał czerwoną wstążkę na każdej części ciała poszkodowanej w jakiś sposób, zaznaczając ślad czy po ciętej ranie, czy po złamanej kości, czy po ciosie nożem itd.Wielu mężczyzn potrzebowało dziesięciu lub więcej wstążek. U niektórych cała prawa strona ciała, od głowy po kostki u nóg, lśniła czerwienią; u innych czerwień niemal zakrywała głowę; u jeszcze innych – zarówno ręce, jak i nogi. Po zakończeniu ćwiczeń sala przekształcała się w morze czerwieni. /42/–  zawstydzali swoją ofiarę.