John Gimlette, Dzikie wybrzeże

Nie był pierwszym badaczem, którego zafascynowała urari. Raleigh pisał, że to najciekawsza rzecz, jaką widział w całym swoim życiu (sądził, że odtrutką na nią jest czosnek). W 1759 roku truciznę opisał Francuz Charles Marie de La Condamine, dodając interesujący szczegół: przygotowanie urari powierzano skazanym na śmierć. (Mikstura była gotowa, kiedy kucharze padali martwi na ziemię). Dziesięć lat później angielski lekarz doktor Bancroft próbował na własną rękę przeprowadzić kilka eksperymentów, ale trochę substancji dostało mu się do oka i musiał czym prędzej zanurzyć głowę w w wodach rzeki Demerara, W 1800 roku Aleksander von Humboldt wniósł nieco powagi w te pseudonaukowe rozważania, odkrywając, że jedynym aktywnym składnikiem mikstury jest wyciąg z kory pewnego pnącza (które dziś nosi nazwę Strychnos toxifera). Ale Waterton posunął sprawę jeszcze dalej: kupił od Indian Makuszi flakonik bezcennego płynu i przywiózł go ze sobą do Yorkshire.