[Dzikie wybrzeże]

Odtworzył plantage z niezwykłą pieczołowistością, wskrzeszając nawet dawny statut majątku i remontując więzienie.

—  Oprowadzę pana —  zaproponował. 

Na tyłach domu znajdował się szeroki, kamienny chodnik do suszenia kawy.

—  Wie pan, po czym poznawano, że ziarna są już wypalone?
—  Po czym?
—  Po poparzeniach na stopach niewolników.