Murakami: o bieganiu

W niektórych obszarach życia aktywnie szukam samotności. Samotność, szczególnie dla kogoś, kto robi to co ja – jest okolicznością mniej lub bardziej nieuniknioną. Czasem jednak poczucie osamotnienia – jak kwas wylewający się z butelki – może mimowolnie wyżreć ludzkie serce i w końcu je rozpuścić. Jest zatem mieczem obosiecznym. Chroni mnie, a jednocześnie wyżera stale od wewnątrz. Uważam, że na swój sposób zdaje sobie sprawę z tego niebezpieczeństwa – pewnie dzięki doświadczeniu – i dlatego muszę nieustannie utrzymywać ciało w ruchu, posuwając się niekiedy w tym zbyt daleko; żeby uleczyć samotność, jaką odczuwam i nadać jej perspektywę. Nie jest to akt woli, ale instynkt.