Gimlette, Dzikie wybrzeże

Ale prostota ich ocaliła. 

Ich chaty sprawiają wrażenie zredukowanych do minimum – przypominają stosy powiązanych trawą gałęzi porozrzucane po obu stronach rzeki. 

Nie uświadczysz żadnych upraw, ozdób ani bogów. 

Zgodnie z tradycją, ciała zmarłych dawali do oprawienia piraniom, posmarowane ochrą szkielety wieszali w swoich chatach. O ile wiem, nadal postępują w ten sposób, kości przodków stanowią ich jedyny dobytek.

Przetrwali, bo nie mieli nic, co mogłoby wzbudzić czyjeś pożądanie. 

Obecnie na moczarach żyje około trzech tysięcy Indian Warao.