Gięcie żelaza, poskramianie konia, posiadanie niewolnika – wszystko to sprowadza się dla Kreona do tego samego. I wszystko to tworzy odpowiednie obrazy, by oddać relację między dominującym mężczyzną i “zmysłami” upartego przeciwnika. Czy Kreon naprawdę może mieć na myśli to, co mówi poprzez te obrazy? Rozmawia z Antygoną, ufa, że jest ona zdolna zrozumieć język, a nawet zinterpretować jego metafory. Ale ta implikowana różnica między Antygoną i koniem sprawia, że jeszcze ważniejsze staje się dla Kreona zaprzeczanie jej wyjątkowości. Ludzka istota jest przeszkodą trudniejszą do pokonania niż koń, którego może poskromić drobne wędzidło. Kreon musi zatrzeć tę różnicę poprzez zaprzeczenie i dzięki temu poskromić człowieka, tak jak człowiek poskramiał dotąd inne przeszkody. W świecie, do którego dąży, będą istniały tylko przydatne przedmioty, a nie ludzie, którzy chcą mówić. To już nie będzie miasto. Hajmon zrozumiał to znacznie wcześniej: Pięknie byś wtedy rządził… na pustyni.

Martha C. Nussbaum, Antygona Sofoklesa: konflikt, spojrzenie i uproszczenie.