Genesee: to jest kraj dla starych ludzi

Krainę tę otaczała aura melancholii, ale przy tym głębokiej, świętej powagi. Ludzie tam byli tacy, jaki ich kraj. Przed oczyma mam pogrzeb rolnika. Ksiądz i kilku mężczyzn niosło prostą trumnę. Pos puszczeniu jej do grobu, przysypano ją ziemią, na której położono na niej płaty darni. Dwóch ludzi udeptało nogami darń, tak, że ledwie można było poznać, że to jest grób. Potem jeden z nich wziął kawałki drewna, sklecił je razem w kształcie krzyża, związał i wbił w ziemię. Wszyscy się pożegnali i szybko odeszli. Bez słów, uroczystości, dekoracji. Żadnego tego rodzaju obyczajów.
Ale nigdy, żaden pogrzeb nie uświadomił mi, że ten człowiek nie śpi, lecz umarł, nie odszedł, lecz umarł, nie odpoczywa, lecz umarł..
Kiedy zobaczyłem, jak ci dwaj depczą ziemię, w której przed chwilą złożyli swego przyjaciela, wiedziałem, że dla tych wieśniaków nie będzie w domu żadnych obrzędów związanych z pogrzebem. Ich poczucie realizmu, stało się transcendentne, prosty krzyż znaczył tyle, że gdzie śmierć zostaje uznana, nadzieja zapuszcza korzenie – jeżeli ziarno wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, a jeżeli obumrze, przynosi plon obfity /ewangelia Jana/.