Właściwie niezbyt dokładnie pamiętam, co to było, ale mała krytyczna uwaga oraz kilkakrotna irytacja podczas pracy w piekarni wystarczyły, żebym się całkowicie pogrążył w fatalnym nastroju. Wyzwoliły się moje wrogie uczucia i od razu w głowie zaczęły mi się kłębić ponure skojarzenia, ogarniał mnie coraz gorszy nastrój związany z moimi znajomymi z pracy i wszystkimi osobami, które mi się przypomniały. Na szczęście szybko zdałem sobie z tego sprawę i byłem zdumiony, jak niewiele trzeba, abym utracił spokój ducha i pozbawił cały mój świat perspektyw. Jestem bardzo nieodporny.

Henri J. M. Nouwen, Genesee.