Smolorz: modny sąsiad zza następnego biurka

W XX wieku trudno dostrzec związek pomiędzy strojem regionalnym a warunkami środowiskowymi. Zależność stroju i specyfiki regionalnej dokładnie się odwróciły: dawniej strój powstawał w funkcji fenomenu miejsca, współcześnie specyfika miejsca jest funkcją obowiązującego stroju. Kostium stał się rodzajem środowiskowego munduru, który charakteryzuje ten konkretny oddział i odróżnia go od innych, jest znakiem rozpoznawczym, tarczą herbową, logotypem. Takie zastosowanie stroju regionalnego doprowadziło do swoistego wynaturzenia: oto wszyscy przedstawiciele danej społeczności ubierają się tak samo – rzecz nie do pomyślenia w codziennym życiu. Trudno sobie wyobrazić, aby jakakolwiek kobieta, niezależnie od szerokości geograficznej, godziła się zakładać na siebie identyczne ubranie jak sąsiadka, jak cała parafia, cała wieś, gmina lub nawet cały powiat. W miejscu, w którym wszyscy ubierają się tak samo, strój przestał pełnić funkcje ochronne i ozdobne, przestał być naturalnym odzieniem, a stał się uniformem. Z całą pewnością w czasach, gdy stroje nie miały znaczenia identyfikacyjnego i były tylko naturalnym sposobem noszenia się, nikt nie ubierał się identycznie jak sąsiad.