Oprócz tych, którzy próbowali ocalić dobytek i własne życie, byli też tacy, którzy, choć ogień nie zagrażał ich dobytkom, gotowi byli spieszyć innym na ratunek. Również owego dnia na wieść o pożarze w Stambule, rzemieślnicy z bazaru w dzielnicy położonej dalej na północ postanowili ruszyć na pomoc i pokrzykując, wylegli na ulice. (…) zamieszkujący pokoiki nad sklepami i warsztatami, tworzyli ochotniczą armię zuchów gotowych zawsze walczyć z ogniem. (…) W dodatku w ich sercach gorzał ogień nie do ugaszenia, co sprzyjało powstawaniu rozmaitych plotek (…). (…) w chwili nieszczęścia rzucą się ratować cudzy dobytek, na własnym grzbiecie wynosząc z płomienie sprzęty należące do zupełnie obcych ludzi.

Elif Shafak, Sufi.