To, że rzeczywiście utwór “mówi coś” jest oczywiście wielkim osiągnięciem. “To, co mówisz…”, to, co “mówi” poemat Cage’a, doprowadza nas do słynnego (może aż nazbyt słynnego) twierdzenia z Muzyki eksperymentalnej, że “pozbawiona celu zabawa” sztuki to “przebudzenie się do samego życia, które żyjemy, które jest tak wspaniałe, jeśli już usunie się umysł i pragnienia z jego drogi” (S, 12). Bezcelowa zabawa to nie jest po prostu “byle eksperyment”. Nie oznacza ona, że wszystko wolno, że każdy może być artystą, że jakiekolwiek przypadkowe połączenia słów albo dźwięków albo obrazów staje się sztuką. Oznacza ona natomiast (poucza nas o tym lektura What you say…), że to, co zwyczajne (w tym przypadku niezbyt kształcący komentarz Jaspera Johnsa na temat jego malarskich przyzwyczajeń) może dać wszystko, czego potrzebuje artysta do wykonania “czegoś innego”. Wyzwanie polega tak naprawdę na tym, żeby wziąć to, co zwyczajne – słowa takie jak “it” i “one” i “function” – i “zminiaturyzować” je w “coś”.
 
Marjorie Perloff Muzyka przestrzeni werbalnej: Johna Cage’a “To, co mówisz…”, przełożył Marek Goździewski.
 
Instructor explaining the operation of a parachute to student pilots, Meacham Field, Fort Worth, Tex. (LOC)
Rothstein, Arthur,, 1915-1985,, photographer

.