akustyczny kotek

W poniedziałek wieczorem, jak zwykle wybrałem się do kina, aby obejrzeć jakiś pouczający film. Wybór, co prawda padł na Anomalię, ale wyświetlono Kła. Ten pozbawiony muzyki dokument życia rodziny z przedmieść niezwykle mnie poruszył. Jego zimna atmosfera rozgrzała na tyle moje serce, że postanowiełm bliżej przyjrzeć się temu, co i jak więzi ludzi, więzi mnie. Więzienie to nie miejsce, lecz samo odczucie człowieka. Zatem czy więźniem można określić marynarza uzależnionego od szpinaku? Rozważę tą kwestię. Powiem tak: przekrętów się nie uniknie, więc dobrze umieć dobrze przekręcać słowa. Taki prosty przykład, gdy spędziłem wczoraj wieczór z żoną mego znajomego Tomka, który poczęstował nas pasztetem z dziczyzny, która jawnie była wołowiną, bardzo chwaliłem to danie. Gdy wniesiono trzykrólskie danie, dowiedziałem się kto został królem, a kto królową. Po kąpieli, gdy nie śmierdziałem już potem, powiedziałem jakie mam plany, jak zdobyć pieniądze. Dowiedziałem się w wieczornym dzienniku, że parlament strawił ten dzień na poście i modlitwach, tylko wieczorem odbył się huczny bankiet – więc podobnie i u mnie: do wieczora nie jadłem nic oprócz trzech kromek z masłem.