przy tym stoliku pijał kawę Kantor

Trawiony dziś całą noc niepokojem, nie ugasiłem pragnienia lekko, szybko i przyjemnie, i gdy zapłonął przełyk, wypiłem trochę sosu tabasco. Słuchałem dziś także pewnego mnicha, który grał nie na trąbce, a na fortepianie. Nie zamieszczam tu fragmentów tej muzyki bez znaczenia /do odsłuchania w czytelniach muzycznych/, fragment tekstu z okładki:

Doprawdy mało jest białych wokalistów, którzy tak potrafiliby wczuć się w czarną muzykę, jak Sojka. Pewne wyjaśnienie znajdziemy w jego wypowiedzi: “…śpiewać scatem to wspaniałe, ale mnie bardziej fascynuje improwizowanie tekstem. Tekst jest bardzo ważną częścią utworu! Trzeba go tylko dobrze rozumieć, choć są czasem trudności z przetłumaczeniem murzyńskiego slangu. Ale to jest konieczne”. A więc mamy do czynienia z artystą, który nie zadowala się powierzchownym przyswojeniem elementów afroamerykańskiej stylistyki wokalnej. Jednak ani to, ani wielka muzykalność i specyficzne poczucie humoru – nie wyjaśniają wszystkiego. Tajemnica tkwi chyba w tym, że Sojka wierzy słowom i muzyce, które śpiewa.