Dariusz Dziurzyński:
Małgorzata Baranowska, snując rozważania nad szansami wyobraźni surrealnej w literaturze drugiej połowy dwudziestego wieku, podkreśliła istotne znaczenie ludyczngo wariantu  nadrealizmu. Nazwała go jakże trafnie mianem pop-surrealizmu. Wśród poetów polskich przepisała temu nurtowi twórczość Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, wśród poetów obcych zwróciła uwagę właśnie na Borisa Viana. Można by rozwinąć uwagę badaczki i stwierdzić, że Boris Vian było nie tylko pop- surrealistą, ale i także pop-poetą. Poetą umiejącym się bawić cudzą twórczością (dziedzina persyflażu), ale również poetą umiejącym się bawić własną twórczością (sobowtór poetycki w osobie Barnuma). Boris Vian zabawiał się w Barnuma. Boris Vian igrał – z negatywnymi skutkami dla sygnowanej twórczości – komercyjnym wcieleniem Vernona Sullivana. Kto śmiechem walczy, może być wyśmiany. Ale bez śmiechu poezja wysycha. Zagraża jej sterylizacja. Co niech będzie uwagą również pod adresem najnowszej poezji polskiej.