Saint Genet, comédien et martyr /1952/

Żeby się nie nudzić, pracując dziś cały ranek nad moją karierą pisarską, słuchałem Kręciaka i planktona. A głos nadawał Jan Peszek, ojciec Marii. Boris Vian, bo o autorze tego autora tutaj zdarza nam się obecnie mówić, to filozof i etyk francuski, który w swych dociekaniach dobra w trzewiach ludzkich, wziął w obronę Jeana Geneta, pisząc o nim potężny esej. Potężny jak wieża Eiffla. Tłumaczem tej wspaniałej i wiele mówiącej książki jest Jarosz, Krzysztof Jarosz. Gdy tylko o tym się dowiedziałem sięgnąłem po nią. Lubię bowiem obracać się w towarzystwie swojskim, gdzie nic nie może mnie zaskoczyć, a już najbardziej to, co kto sobie wkłada do ust.
Równie ważne jest to, co wychodzi, zamieszczam zatem fragment wypowiedzi ustnej tegoż autora. Pochodzi ona z popularnego serwisu, który jest już dostępny w co po niektórych telewizorach w domu wielu Polek i Polaków, Amerykanek i Amerykanów, Francuzek i Francuzów etc. etc.