No, Satie, powiem Ci, to jest niezły kawałek. Gdy słuchałem tej muzyki, przeznaczonej przecież li tylko, by towarzyszyć, w wielkim skupieniu, nie odnalazłem odpowiedzi na któreś z kolei pytanie. Zacząłem więc się gimnastykować, co wydało się sensowniejsze niż, zadawanie swoich stałych pytań. Unosiłem te szare ciężarki, myśląc, że to równie próżny trud, co pilnowanie pustych przestrzeni po magazynach na papier pewnej gazety. Pustych, bo papier wyszedł już z użycia. Pozostały już tylko szeleszczące prezerwatywy, które wyciągnąłem z opakowania, żeby nie siedzieć w ciszy swego pustego pokoju.
Nadmienię jeszcze, że jak podaje polska Wikipedia, Satiemu poświęcił jeden z wątków w swej powieści Apokryf Agłai Jerzy Sosnowski.