– Na tym etapie życia potrzebujemy towarzystwa – rzekła – Rozumie pan, towarzysza, z którym możemy dzielić przemyślenia i uczucia. Gdy Prajogamati opuściła ciało, poczułam się strasznie samotna. W istocie czuję się tak do dzisiaj. Jednak jej czas był wyznaczony. Gdy zachorowała, najpierw na gruźlicę, potem na malarię, cierpiała tak bardzo, że postanowiła dokonać aktu sallekhany, choć miała tylko trzydzieści sześć lat.
– Sallekhany?
– To rytualny post prowadzący do śmierci. My, dźinisci, uważamy go za ukoronowanie życia w ascezie. Oto, do czego wszyscy dążymy i co staramy się osiągnąć jako najlepszą drogę do nirwany. Nie tylko mniszki; nawet moja babcia, osoba świecka, dokonała żywota przez sallekhanę.
– To znaczy, że popełniła samobójstwo?
– Nie, nie! Sallekhana to nie samobójstwo – powiedziała z naciskiem – To zupełnie co innego. Samobójstwo to wielki grzech, skutek rozpaczy. A sallekhama to triumf nad śmiercią, wyraz nadziei.

William Dalrymple, Dziewięć żywotów. Na tropie świętości we współczesnych Indiach, Wołowiec 2012.