Bin ich ein Faschist? przekręcone

Mój ojciec, dobry pracownik biurowy kolei, uważał, że zabito “ich” o kilku za dużo. Mówił to bez emocji. Uczucia, a więc łzy wywoływały w nim opowieści o rosyjskich partyzantach strzelających z ukrycia do dobrych niemieckich żołnierzy. W wywiadzie udzielonym Jesusowi Ruizowi Mantilli Littel mówi: “Ciagle jeszcze wydaje mi się dziwne, że w ciałach morderców mimo wszystko jest miejsce dla miłości do własnych dzieci, do rodziny – a potem znów torturują takich samych jak oni i dzieci takich samych jak oni”. Ta zagadka była jednym z głównych powodów, dla których na pięć lat zanurzyłem się w odmęty niemieckiego “pisarstwa” faszystowskiego. Zostałem wychowany przez “umiarkowanych” antysemitów i zajadłych wrogów Rosjan, którzy równocześnie poświęcali swoje siły życiowe trosce o sześcioro dzieci, rezygnując z luksusu, komfortu i wyjazdów urlopowych, nie pozwalając sobie dosłownie na nic, z wyjątkiem wielkich świąt rodzinnych. Nie byli to też po prostu ludzie podstępni, nie troszczyli się, matka śpiewała przy codziennej pracy piosenki z całego niemieckiego repertuaru; byli “dobroduszni”. Ale dla tego, co “wegetariańskie”, nie było w ich dobrej duszy ani skrawka miejsca, nawet długo po wojnie. Co za szaleńcy! Jak mogliśmy żyć, nie zastanawiając się w ogóle, jak psychofizyczne funkcjonowali ci ludzie. Żyć jako dzieci takich rodziców? I co z tego tkwi, przepraszam bardzo w nas samych? Do dziś jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego wszystkie dzieci z mojego pokolenia nie zostały psychoanalitykami.
Na przykładzie ojca i jego otoczenia widziałem, że “ideologicznie” nie byli nazistami, “intelektualnie” nie byli zdolni do bezmyślnego powtarzania nazistowskich bzdur ani do ich obrony. Byli nazistami cieleśnie, części ich cielesności wymagały “eksterminacji” innych oraz odmiennego życia. Sami mogliśmy się tacy stać, gdy wychowujący nas rodzice wybuchali gniewem, który włączył nas w zagrożenie śmiercią. I wciąż mówił o własnej “wyższej kulturze”. Jak to się działo?
z posłowia Klausa Theweleita do książki Jonathana Littella Suche i wilgotne