Sławomir Koper, Żony bogów, 2015.

Raz na takie zebranie – opowiada Jan Kott – trafił jakiś starszy inżynier z prowincji, specjalista od sztucznego włókna. Milczał, był wyraźnie onieśmielony, gubił się wśród tych wszystkich pisarzy. I nagle Nałkowska go podprowadziła. I zaczęło się to wspaniałe solo o sztucznym włóknie, zaskakujące, olśniewające. Nałkowska promieniała. Była zawsze wielkim dyrygentem.

za: Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej Warszawa, 1965, s. 235.

blue stokfisz

bluestokfiszfaces are like vessels brimfull of water,
drink from them,
till you shake your thirst

When I saw an imprint of this young man’s face on a veronica, I felt  water all around me – it flowed into my body – through  my throat to my stomach. Filled with  the water I did not feel hungry. Thirst disappeared absorbed by the all-embracing ideal liquid. I could not respire, but I did not feel that I was choking . Maybe I was transformed into a sea fish – the fact remains that I felt saltness on my tongue, a smell of salt went through my nostrils . I was not sure how long I could function like that – how long I will be a human, and when I will grow in a skinny fish. But there was no fear in me – only an expectation of an experience of a new, wet world. ©

Yukio Mishima, Wyznanie maski

Czytałem ten fragment setki razy. Ale zdanie: „Nie miał nawet najmniejszego zadrapania”, wydawało mi się oczywistym błędem. Czytając je, czułem się jakby autor mnie zdradził,
i jednocześnie wydawało mi się, że popełnił poważny błąd.
(…)
Babka, która tam mnie zaprowadziła, zadowolona z pochwał moich ciotecznych babek: „Ależ urósł, jaki już duży”, zrobiła szczególny wyjatek dotyczący potraw, które mogełm jeść w domu kuzynki. Do tej pory była tak przerazona moimi atakami autointoksykacji, że nie pozwalala mi jeść żadnych ryb „o niebieskiej skórze”.

przełożyła Beata Kubiak Ho-Chi, Literatura na świecie, 5-6/2003

w: Jan Jakóbczyk, Szachy literackie? Rzecz o twórczości Karola Irzykowskiego, 2005.

Dlaczego to człowiek miałby być skarbem dla człowieka? Dlatego, że według dość utartego poglądu, każdy człowiek otoczony jest niedocieczoną tajemnicą dla siebie, a tym bardziej dla drugich, żyje samotnie jak monada. Jeżeli więc poprzez swą jakoby mgławicę międzyplanetarną jeden człowiek potrafi wyciągnąć rękę do drugiego człowieka lub zajrzeć do niego, staje się dla niego skarbem, ale może stać się także wilkiem.

Karol Irzykowski, Pojedynek dwóch duchów. Jak Brzozowski walczył z Żeromskim o… ŻeromskiegoPisma rozproszone 1936 – 1939, s. 443-444.

Günter Grass, Blaszany bębenek, 1983 /Die Blechtrommel, 1959/

Dzisiaj wiem, że wszystko nam się przypatruje, że nic nie pozostanie nie zauważone, że nawet tapety mają lepszą pamięć niż ludzie. Nie chodzi bynajmniej o Pana Boga, który widzi wszystko! Wystarczy kuchenne krzesło, wieszak, zapełniona do połowy popielniczka albo drewniana podobizna kobiety, zwana Niobe, aby każdy czyn zyskał sobie pamiętliwego świadka.

przełożył Sławomir Blaut

Stefan Bratkowski, Oddalający się kontynent, 1980

Tak czy inaczej otwarte morze europejskich perspektyw różni się istotnie od wąskiej cieśniny, którą może poruszać się Ameryka; to – powiedziałbym – daje Europie znaczną przewagę. Przynajmniej teoretyczną, bo wszystko wskazuje, że zbieg okoliczności popchnie jednak Amerykę ku rozwiązaniu, które umożliwi jej nową falę ekspansji. Bóg przecież czuwa nad Ameryką.

Ameryka pragmatyzmu nie może wybrać pragmatycznej drogi, jeśliby ta naruszała Główną Zasadę. Tu się kończy jej pragmatyzm, a zaczyna się wiara. Wolna przedsiębiorczość jest zasadą świętą, uświęconą przez konstytucję..

Robert Bly, Żelazny Jan:

Saturn jest bogiem popiołów, ospałym zatroskanym, gryzącym żużel bogiem, którego młody człowiek czci wtedy, kiedy w jego życiu nadchodzi pora na popioły. Saturn jest tępy, poważny skoncentrowany, ciężko pracujący; rodzi on dyscyplinę u szczęśliwców i cierpką gorycz u tych, którym się nie powiodło. Jest on bogiem niezawinionych niepowodzeń.

 

Isaac Erter:

Jeśli piszesz poezję lub monografię, pozwól jej poleżeć w szufladzie twego biurka dziesięć lat i nie spiesz się z jej publikacją. Jeśli dalej jej czytanie przynosi ci satysfakcję i nie znajdujesz w niej żadnego błędu, opublikuj ją. To zawsze był mój zwyczaj i wciąż trzymam się tej zasady, by dopracowywać wszystko, co z łatwością wychodzi spod mego długopisu.

Laudato si’

Nieustannie wzrastająca szybkość przemian ludzkości i naszej planety łączy się dziś z intensyfikacją rytmu życia i pracy w tym, co po hiszpańsku niektórzy nazywają „rapidación” (przyspieszeniem). Choć zmiany należą do dynamiki złożonych systemów, prędkość, jaką im narzucają ludzkie działania, kontrastuje dziś z naturalną powolnością ewolucji biologicznej. Dołącza się do tego problem, iż cele tych szybkich i ciągłych zmian niekoniecznie są zorientowane na dobro wspólne i ludzki rozwój, zrównoważony i integralny. Zmiana jest czymś pożądanym, ale budzi niepokój, kiedy prowadzi do degradacji świata i jakości życia znacznej części ludzkości.

troska: Maria Janion, Żyjąc, tracimy życie.

Nauka okazuje się wobec jego tajemnicy bezsilna, podobnie jak medycyna – konsylium lekarskie nie znajduje sposobu uleczenia choroby na życie. […]
[…] Mieszczaństwu, gromadzącemu dobra, by je spustoszyć w chwili szalonej orgii /wspaniale opisanej w pierwszej części Jaszczura/, towarzyszy „Mane Tekel Fares”, zwisatujące upadek i zgubę, jak podczas starożytnej uczty Baltazara. Wyrok czy przekleństwo unosi się nad ludzkim życiem. Z jednej strony unosi się „ojcowska” idea oszczędzania energii, wyciszania namiętności, z drugiej zaś – przedstawiona wizja życia, które traci się nieubłaganie w miarę życia.